poniedziałek, 15 października 2012

Jesień idzie, nie ma na to rady - GE


W Batumi zabawiliśmy dłuugo... W międzyczasie wróciliśmy do granicy tureckiej z powodów logistycznych- problemy z wypłaceniem kasy w bankomacie.  Steffan planował swoją podróż po Europie, dlatego teraz jakoś będziemy musieli ogarnąć kwestie organizacyjne, ale damy radę.

Małe zamieszanie na granicy- celnicy nie mogli zrozumieć tak szybkiego powrotu do Gruzji.
W Batumi znaleźliśmy świetną bezpieczną miejscówkę na plaży- pływanie i pyszna rybka tym razem zakupiona w sklepie. Miasto zrobiło na nas dobre wrażenie. Jeden wieczór spędziliśmy na bulwarze tańcząc, śpiewając i zachwycając się "tańczącymi" fontannami.   Byłyśmy w szoku, jak nagle usłyszałyśmy polską piosenkę "Batumi, ech Batumi" (http://www.youtube.com/watch?v=ugvqN-_IoI0) :). Biesiadując na bulwarach rozmawialiśmy z różnymi ludźmi a Ania miała największe wzięcie u rysowników:) Zobaczyliśmy tylko nowoczesną część miasta z imponującymi budynkami, świetną ścieżką rowerową nad morzem. 

No i jesteśmy w Gruzji...

Każdy śpi jak chce:)


Sałatka muszkieterska z sosem rybnym i pierwszy toast za Gruzję

Radisson Hotel 




Karykatura bez komentarza...
:)
I już mieliśmy ruszać w góry, a tu nad ranem sztorm i straszna ulewa. Gdyby nie ostrzegawczy wrzask robotnika, " Turyści, jedzie ogromna ciężarówka z kamieniami!" to pewnie czekalibyśmy na poprawę pogody. Szybko spakowaliśmy klamoty i zupełnie przemoczeni ruszyliśmy przed siebie z zamiarem przeczekania ulewy. Niebo jednak nie wróżyło zmiany i rozwiązanie nasuwało się jedno - znaleźć jakiś suchy kąt. Pod swój dach przyjął nas bardzo miły pan, przynosząc kolosalną ilość jedzenia. Nawet dla naszych żołądków był to szok:)

Miejscówka marzenie. Potrzebujemy coraz więcej miejsca

Chaczapuri
Chinkali              

Na szczęście rano wyszło słoneczko i mega wypoczęci ruszyliśmy w góry. Powoli do góry zanikał asfalt, po kilku dniach laby mięśnie trzeba było rozgrzać, ale cieszyliśmy się z jazdy i z widoków. Gruzja od pierwszych km. kojarzyć nam się będzie z beztrosko spacerującymi po drodze krowami.

Kamienny most, jaki jest każdy widzi :) było ich wiele.

Ukraińscy bracia rowerzyści  


No i cóż, jesień idzie nie ma na to rady. Obudziłyśmy się rano w pływającym namiocie (nie sprawdziliśmy należycie podłoża i woda weszła od dołu). Na szczęście mamy teraz zapas:) i jak śledzie przeczekiwaliśmy deszcz, a w międzyczasie ratowaliśmy drugi namiot i trwało to kolejną dobę. Siłą rzeczy weszliśmy w letarg senny. Wybudził nas z niego poznany dzień wcześniej Gruzin, pracujący na koparce. Po chwili popijaliśmy już czaczę w koparce, zagryzając chlebem:) Właściciel zostawił przy namiocie nam swój pojazd, tak na wszelki wypadek gdybyśmy już zupełnie zaczęli pływać. Obawialiśmy się kolejnego deszczowego dnia, ale nocne ugwieżdżone niebo dodało otuchy.  Poranna kawa na stojąco w promieniach słońca była rarytasem. Suszenie rzeczy, gonienie krów które pożerały nam nasze klamoty.

Prawie wszystko było mokre, ale humory dopisywały.

Duma nas rozpiera...

Miałyśmy ubaw po pachy, Steffan musiał wyciągać swój ręcznik prawie z żołądka krowy:)
 Wysuszeni i szczęśliwi ruszyliśmy do przodu. A oto fragment naszego pięcia się pod górę.

Na trasie spotkałyśmy dwie Polki (niestety zdjęcia nie wyszły:( które podzieliły się swoimi smakołykami. Pozdrawiamy:)

Droga niełatwa, ale widoki piękne. 
 
Noce coraz zimniejsze. Odkopujemy ciepłe ciuchy, ale w dzień słoneczko

Towarzyszą nam dzieci i nieustanne "Hello, How are you?"

Kierowcy proponowali nam podjazd, ale my woleliśmy powoli smakować przestrzeń

Pierwszy śnieg nas uradował:) bo daleko...

Ostatnie metry do przełęczy
Przełęcz Goderdzi zdobyta. 2025 m  n.p.m.

W napięciu czekaliśmy czy będzie się z czego śmiać

Opuszczona wioska na Przełęczy  Goderdzi.  Widać, że miejsce to wkrótce się zmieni, trwa budowa nowej infrastruktury zimowej
Powoli mamy rozdwojenie jaźni- w nocy było już  0 St. a w ciągu dnia 30 St.
Wieczorem nadszedł czas na specjał Steffana. Przyrządził pyszne placki z mąki wiezionej aż z Bułgarii:)



Naśmiewałyśmy się z kg mąki wiezionej z Bułgarii, ale placki były wyśmienite.

Ostatni nocleg przy rzece w górach odczuliśmy wszyscy. Coraz trudniej wykulać się rano z namiotów.

Pastuch z mniszką:)
P.S.1 Zgaduj - Zgadula: Podaj nazwę regionu, w jakim aktualnie jesteśmy? 

P.S. 2
Koniki dla Totuy od cioci Niani
 

20 komentarzy:

  1. Witajcie kochani! to niesamowite jak Wy sobie radzicie,nie wychodzimy z podziwu,widoki przepiekne ,ale nie mało Was to wysiłku musiało kosztować ,trzymamy kciuki ,dziekujemy wam za te wszystkie wiadomosci i cudowne zdjecia,kochamy Was.dbajcie o siebie i szerokiej dalszej drogi,buziaczki.A czy tenregion to Kachetia?.Bogusia.

    OdpowiedzUsuń
  2. A może to Adżaria? Marynia

    OdpowiedzUsuń
  3. Aniu-teraz żałuj że nie nauczyłaś się doić krowę/jeszcze jak ś.p.Babcia Stasia żyła/.Te krówki wyglądają tak łagodnie, na pewno pozwoliłyby uszczknąć trochę mleka-tylko trzeba wiedzieć jak to mleko od krówki "pobrać". Nie wiem jak te 2 Skorpiony ale Ty mleczko lubisz.Pisałyście już o różnych degustacjach ale o mleku ani mru,mru.A placki Steffana też na mleku byłyby mniamuśniejsze. Ale Was Dziewczyny nowy Skorpion zaskoczył!?
    Muszę poczytać o tych regionach w Gruzji bo na razie to tylko zerknęłam do atlasu.
    Życzymy Wam ciepełka-tego w przyrodzie i w Waszej Ekipie. Buziaki. M+F

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki Mamus! O tak, brakuje mi tej umiejetnosci... Sciskam cieplo! Ania

      Usuń
  4. No nareszcie jakies wieści... gdyby tak poderwać skrzydła, chętnie bym się przyłączyła do Was, piękne zdjęcia, cudne opowieści, no i piękny obraz Gruzji nam przedstawiacie, ściskam ciepło-patyk

    OdpowiedzUsuń
  5. Niesamowita wyprawa i piękne zdjęcia, a jedzenie wygląda apetycznie :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Uffff, już martwiłam się długim milczeniem. Gruzja... moje marzenie kolejne po Rumunii. Zazdroszczę i z radością śledzę Waszą wędrówkę (a w zasadzie "jazdówkę" :)
    Trzymamy z Brunem kciuki i ściskamy mocno.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pati bo taki czas się zbliża, że powinnyśmy bilety lotnicze kupować do Gruzji ;-)), ech..... pięknie tam u Was, a wy laski dobrze, że macie Steffana co was pilnuje bo chłopy pewnie ziorają za wami ;-)) Ja już straciłam nadzieje na jakieś przepisy, choć tymi na placki się podzielcie! Ściskam wam mocno. Antek ciągle się dopytuje gdzie wy teraz, a Zosia się bardzo zdziwiła że w Gruzji bo koleżance z przedszkola opowiedziała z dumą że w Angli ;-))) Dorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorotko w googlach znajdziesz fajny przepis na Chaczapuri/narodowy szlagier Gruzji/.Ja tez spróbuję pichcić z tego przepisu.Potem napiszę co z tego wyszło.Pozdrawiam.Marynia

      Usuń
    2. No no, Mamus:) Widze, ze szalejesz:)

      Usuń
  8. No właśnie.... Ja tu cały rok odkładałam zaskórniaki, dzieciakom na lodach oszczędzałam :) a tu z podróży nici.... Ala obiecała egzotyczną podróż urodzinową, i zama sie zabrała i pojechała :)
    Ciocia Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam wierze Was, ze nas odwiedzicie gdzies. My juz myslimy jakie menu na impreze urodzinowa zaserwujemy:) moze gdzies sie uda spotkac:)

      Usuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  10. Aniu-mam nadzieję ze te portrety to przywieziesz do domu do mojej ramkowej kolekcji /na pamiątkę/. W końcu /jak to Ala pisze/byłaś ulubionym modelem. No!no! Buziaki.
    Mamcia

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale fajnie w końcu Was widzieć. Najpierw wasze zbyt długie milczenie, potem u mnie komp zepsuty ale już jestem i widzę, że u Was pięknie i pysznie. I takich powabnych kształtów dziewczyny nabrałyście, i chłopaka z gitarą macie ;)Ściskam złoto-jesiennie!MM

    OdpowiedzUsuń
  12. hej ho:)
    Aniu,najlepsze życzenia urodzinowe z zaśnieżonej PL!:)
    świetnie sobie radzicie, dziołszki:)oby tak dalej.
    jak najmniej gum i duużo pozytywnych wrażeń!
    pozdrawiam - Dorota Cz.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziewczęta!Wszystkiego najlepszego, dużo siły i niesamowitych wrażeń życzy Piława Górna i Dzierżoniów

    OdpowiedzUsuń
  14. Hello, how are cyclists scorpion?

    How is the journey. Steffan's a good thing you came to
    http://www.facebook.com/photo.php?fbid=3999379377601&set=a.1951956993321.2110976.1074533124&type=3&theater

    Greetings from turkey
    halil ATALAY

    OdpowiedzUsuń