poniedziałek, 1 października 2012

Turecka gościnność

Wiemy, wiemy zaniedbałyśmy Was okrutnie, ale tyle się dzieje...




 Granica turecka - pierwsza wiza, duużo uzbrojonych chłopaków w mundurach i od razu pierwsza herbata na kocyku. Poczułyśmy ponownie żar gorącego lata i strużkę na plecach.

Trochę jakby za mgłą, ale aparatowi zatrzęsły się baterie

Potem powtórka z rozrywki i kolejne gumy, ale można też znaleźć dobre strony takich sytuacji- ciągle ćwiczymy nasze charaktery:) 

Na polach kukurydzy było mnóstwo naszych ulubionych kolców, a nasza czujność została uśpiona. Następnego dnia Duszek i Torek byli już noszeni na rękach. Dobrze się mają z nami chłopaki;)
Pierwszy nocleg na polach tureckich a rano znowu serwis rowerowy. Trochę nam zeszło i do naszego "domu" podjechał pastuszek na osiołku. Nie wiadomo, kto był bardziej zdziwiony. Zauważamy również postępy komunikacyjne i bariera językowa stanowi co raz mniejszy problem. Jak nie wiemy co powiedzieć to dostajemy przysłowiowej głupawki i jest dobrze. 

Przyglądał się z zaciekawieniem naszemu rozgardiaszowi, a potem nosił z nami sakwy

Jedziemy, jedziemy piękna droga- pobocze na drużynę rowerową, a duży ruch nie jest bardzo uciążliwy.
W Tekirdag zrobiłyśmy sobie przystanek w poszukiwaniu internetu. Trafiłyśmy do restauracji, gdzie ugościł nas bardzo miły pracownik. Rozmawialiśmy o Turcji, zakosztowałyśmy ośmiorniczek (pycha!), było przyjemnie.

Właścicielem lokalu jest płetwonurek:)

W pewnym momencie sielanka drogowa się skończyła a my poczułyśmy, że przesiadłyśmy się na konia w galopie tylko w poprzek:) Koncentracja potrójna, trąbiące samochody i hałas zaczęły doskwierać. Miny miałyśmy już nietęgie, a przed nami rowerzysta z Niemiec o tym samym wyrazie twarzy. Krótka sympatyczna rozmowa, bo każdy miał dość stresu drogowego. Nie przypuszczałyśmy, że to spotkanie będzie miało interesujący ciąg dalszy...
Spotkaliśmy się po raz kolejny i rzuciliśmy od niechcenia, do zobaczenia. My obrałyśmy kierunek supermarketu- trzeba było zrobić zakupy na kolacje, a wieczór nadchodził. Miałyśmy 20 km do Stanbułu i lekką obawę co do noclegu, zabudowa była bardzo gęsta.  Jadąc usłyszałyśmy gwizd i machanie mężczyzny, ale uśmiechnęłyśmy się i ślimaczyłyśmy się dalej pod górę. Nagle słyszymy krzyk "poczekajcie, poczekajcie" i biegnącego wcześniej spotkanego rowerzystę. Okazało się, że rowerzysta z Turcji zaprosił go na nocleg i dla nas też się miejsce znalazło. Wieczór był radosny, dogadywanie się w 4 językach było zabawne, a pomocny przy tym był translator. Trafiłyśmy pod skrzydła organizacji www.bisikletliler.org, zrzeszającej pasjonatów rowerowych a naszym gospodarzem był sam wiceprezydent Halil. Wspólne oglądanie zdjęć z maratonów, analizowanie wjazdu do Istanbułu i świetna atmosfera. Dostaliśmy również kamizelki odblaskowe z logo organizacji i nie spodziewałyśmy się, że nie raz nam pomogą:)

Międzynarodowa ekipa rowerowa
Wiedziałyśmy, że będzie to wyjątkowy dzień- przed nami wjazd do Istanbułu, ale humory dopisywały
 O Istanbule w następnym wpisie, ale był to szalony dzień. Z samego rana gdy mieliśmy już wyjeżdżać, klucz
 który mieliśmy zostawić właścicielowi, został zatrzaśnięty po drugiej stronie drzwi w łazience. Nikogo nie było już w domu a więc doszło do szturmu - wspięcie się po murze naszego nowego kolegi:) i wejście przez okno. Akcja została zakończona sukcesem.

P.S Zgaduj - zgadulę września wygrała zgadula sierpnia - Pati. Gratulujemy:) Konkurs nie jest ustawiany:)
A teraz zgaduj- zgadula jak ma na imię rowerzysta z Niemiec, skojarzenie: głód. 

16 komentarzy:

  1. No Dziewczyny, ale nas przetrzymalyście z wpisami na blogu, odświeżamy stronę a tu echo tylko. Dlatego cieszy dzisiejszy wpis i wieści z kolejego już kraju. Rowery chyba zmęczone są przy Waszym pędzie... Pozdrawiam rowerzystki i kolegę - być może - Burcharda - patyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, nie wierzę! Konkurs musi być ustawiony bo Patyk nie śpi tylko od razu odpowiedzi na zadane pytania pisze!!! Myślę, że Patyczek wie jak cenna jest GŁÓWNA NAGRODA :)

      Usuń
  2. Fajnie znowu zobaczyć wasze uśmiechnięte Twarze!!!! Widzę, że spódnice przyciągają do Was tłumy "absztyfikantów" ;) ;) i Baldwina (wprawdzie z głodem nie ma to imię nic wspólnego ale jakoś tak mi do niego pasuje ;) ;) Pozdrawiam!M.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nareszcie!!!! Nie za dużo tego ale w końcu Wy macie jechać a nie pisać dla nas przewodniki z trasy. Tym razem Zgadulę odpuszczam bo co nieco wiem na temat tego nowego Skorpiona /gdyby nie to pewnie nie miałby u Was szans/. Na razie kończę,idę coś upichcić bo burczy mi w brzuchu. Buziaki. Marynia

    OdpowiedzUsuń
  4. Nowa postać mnie zaintrygowała ;-) Marynia pisz co wiesz o "nim" bo pewnie dziewczęta nie będą za wylewne ;-). Ja wiem na przykład że to też skorpion;-).
    Kiece wciąż jak nowe ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sie nie podpisałam ;-) Ale mam pytanie: ten po lewej na zdęciu to ON ???? ;-) Dorota

      Usuń
    2. Dorotko-ja też myślę że to ten Men po lewej. Wygląda na przystojniaka /chociaż to nie jest najważniejsze/, czupryna bujna - nie tak jak u naszych Skorpionek. A co do imienia to pozwoliłam sobie delikatnie podpowiedzieć innym kibicom co nieco w moim wcześniejszym komentarzu. Bystrzacha Patyczka na pewno zgadnie. Pozdrawiam - Marynia /skorpion/. A może Ty przeczytaj jeszcze raz, powoli... i zgaduj!

      Usuń
  5. Dziewczyny należy się nagana. Wzięłyście Nas wszystkich na przetrzymanie. Maminu Maryniu Patyk już zgadła. Nawet nie musiałaś podpowiadać. Czekam na kolejne relacje i na zdjęcia. Superowe są. ściskam. Buzialki. Danusia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Danuś-ja coś nie widzę tej prawidłowej odpowiedzi.Patyk napisała Burchard.
      Może ten nowy Skorpion jest hardy,dzielny/znaczenie imienia Burchard/ ale nie nosi takiego imienia. Mamcia

      Usuń
  6. Dziewczyny to witamy w Azji!!! Skoro Wasza wyprawę nazwałyście EuroAzja to nie sposób nie zauważyć że już Europę macie za sobą:) Gratulację! Piszcie częściej co w tej Azji u Was , bo ta przerwa była zdecydowanie za długa!:)

    Pozdrowionka A.Ł

    OdpowiedzUsuń
  7. Skorpionki to jakiś zbieg okoliczności, czy ten Płetwonurek na Waszą cześć przystroił stoły i bar w restauracji w biało-czerwone obrusy. Ale czad! Jak tam w Iranie Wam idzie? Powodzenia. Nowy Skorpion już dołączył do ekipy? Marynia

    OdpowiedzUsuń
  8. No więc, jeśli to nie jest Burchard to może Burk, i tu przychodzą na ślinkę zachwalane przez Dziewczyny słynne już burki no i człowiek od razu głodny się robi:)- patyk

    OdpowiedzUsuń
  9. Pozdrawiam serdecznie drogie podróżniczki;)) Wspaniale (jak zawsze) popatrzeć na Wasze uśmiechnięte twarze, widoki i ludzi ...Ściskam mocno. A.M.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja stawiam na Daniela - Danio - metoda na głoda ;) Pozdrawiamy i niecierpliwie czekamy na dalsze wieści! Majka i Krzychu

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja wiem !Turysta ma na imię Hunger

    OdpowiedzUsuń
  12. Chciałam dodać jeszcze,że śledzimy waszą wyprawę z zapartym tchem.

    OdpowiedzUsuń