czwartek, 13 grudnia 2012

Esfahan


Pierwszym celem w Esfahanie był posterunek policji, gdyż chcieliśmy przedłużyć naszą wizę. 
Niestety w kółko słyszeliśmy jedno, że mamy jeszcze czas. Próbowaliśmy wyjaśnić, że podróżujemy rowerami i nasze przemieszczanie jest zdecydowanie wolniejsze. Dodatkowo prom do Zjednoczonych Emiratów Arabskich odpływa tylko dwa razy w tygodniu i to powoduje skrócenie naszego pobytu, ale urzędnik był nieugięty. Wyprzedzając czasoprzestrzeń ostatecznie przedłużenie wizy irańskiej udało nam się dostać w Shiraz – nie było żadnych pytań i problemów. 

Esfahan – miasto z długą historią, istotne już za czasów starożytności. Mnogość parków, zamków, meczetów oraz klimatyczny bazar sprawiły, że naprawdę nam się tam podobało. W Iranie meczety wpisane są w codzienny krajobraz. Te miejsca żyją. Ludzie przychodzą nie tylko się pomodlić, ale również odpocząć, porozmawiać. Często modlitwy są bardzo ekspresyjne, żałoba po śmierci Imama Husseiniego wyrażana była zbiorowym płaczem imama i wiernych.

Nieodzowne w modlitwie

Proszę... a może Dziękuję Ci Boże... W meczetach można się pomodlić, ale też uciąć sobie drzemkę (pan po prawej pięknie chrapał) 

Międzynarodowe spotkanie rowerzystów (bracia Francuzi, Rob z Anglii, Songho z Korei Południowej, Steffen z Niemiec, młody Irańczyk) przed Meczetem Imam. Od tego momentu byliśmy jak karawana – 5-osobowy team. 


Meczet Sheikh Loffollah przy Placu Imama, wybudowany w latach 1602- 1619.

Meczet Jameh - największy meczet w Iranie.

Meczet Jameh


Esfahański bazar w końcu spełnił nasze oczekiwania. Mnogość tradycyjnych towarów, gama kolorów, unoszący się zapach przypraw tworzyły urzekający klimat. Sam budynek jest bardzo ciekawy, najstarsza część liczy ponad tysiąc lat - wewnątrz meczet z tradycyjną łaźnią i wiele kuszących zaułków. Wokoło naczynia z parzącą się herbatą i zapraszający nas sklepikarze. Miejscowy przewodnik zaprowadził nas również do herbaciarni Azadegan. Na sufitach, ścianach umieszczone są fajki wodne, dzbanki, lampy, zegary. Pyszna herbatka z dodatkami słodkich łakoci smakowała wybornie. 

Właściciel sklepu z dywanami zaprosił nas na herbatkę.


Jedno ze stoisk Wielkiego Bazaru - Bazar- e Bozorg


Nam również próbowano sprzedać dywan.

Hit tego roku...

A wieczorem będzie bal...

Niestety ta część lokalu tylko dla mężczyzn


Pachnąca piramida

A potem zdecydowaliśmy się zobaczyć tradycyjne irańskie widowisko, które zarekomendował nam przechodzień. Otrzymaliśmy orientacyjny adres, godzinę i wieczorną porą udaliśmy się w tajemnicze miejsce. Zurkhaneh („Dom Mocy”) sytuuje się pomiędzy sportem, teatrem, a religią. W niewielkim pomieszczeniu znajduje się arena, w której mężczyźni przy dźwiękach bębna przedstawiają różne akrobacje, zrytualizowane „demonstracje siły”. Zostaliśmy serdecznie przywitani, ale na koniec też stanowczo poproszono nas o pieniądze. Nie była to niestety dobrowolna kwota, każdy musiał zapłacić 100,000 Riali. Wyszliśmy troszkę zniesmaczeni, gdyż brakowało nam przejrzystych zasad w tej transakcji. Niemniej widowisko było ciekawe. 

Główny prowadzący - recytował wersety perskich poematów w rytmie uderzeń bębna

Dzielni wojownicy

Ten młody człowiek był niesamowity, potrafił 5 razy okrążyć wyznaczone koło w wirującym tańcu

Ćwiczymy, tańczymy, tym razem z podpórkami


W Esfahanie spędziliśmy też mnóstwo czasu nad zbieraniem informacji logistycznych, co dalej robimy. Linia lotnicza FlyDubai stanowczo odmówiła przewozu naszych rowerów, a więc musieliśmy poszukać jakiegoś innego rozwiązania. Była nawet opcja cargo, ale ostatecznie mamy już bilety z Iranu (Shiraz) do Kathmandu z przesiadką w Sharjach. Teoretycznie w Air Arabia nie ma problemów z rowerami, ale o tym przekonamy się pewnie dopiero na lotnisku. Nowy Rok, jeśli wszystko pójdzie wg planu, spędzimy w Nepalu.  
W Esfahanie dołączył do nas Rob z Londynu i tak w pięcioosobowej drużynie popedałowaliśmy  przez pustynię do Yazd, ale o tym już w następnym odcinku

I tak przez ponad 300 km pedałowaliśmy do Yazd, Songho-  nasz fotograf.

11 komentarzy:

  1. Ehhhh, cudownie znowu mieć wieści od Was. Rozmarzyłam się okrutnie czytając o Waszym pobycie w Iranie. Czekam na więcej z niecierpliwością. O niecierpliwości Bruna nie wspomnę, bo Twoje opisy Ala wzbudzają, jak się pewnie domyślasz, ogrom wspomnień i pragnień powrotu na irański szlak przygód. Ściskam Cię mocno, kibicując niezmiennie. (Czy przydały się słówka perskie, których uczył nas Bruno?)

    OdpowiedzUsuń
  2. Drogie Skorpiony-nie dało się tam kupić latającego dywanu? Mielibyście problem transportu z głowy. I jeszcze jedno-spróbujcie Wy też przygotować jakiś występ.
    Taka międzynarodowa OBSADA-co to byłoby za przedstawienie! Ho,ho! Może udałoby się też deczko Riali zarobić? Pozdrawiamy-do kolejnego posta. M+F

    OdpowiedzUsuń
  3. Niesamowite miejsca i ludzie! Aż mi zapachniało przyprawami i egzotyką czytając Waszego posta. Trzymajcie się zdrowo i bezpiecznie! Przytulam-patyk, P.S. A jak w końcu "wabi się" rower Stefana, bo mnie nurtuje wciąż ta zagadka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Aniu-pewnie wiecie że Hajer podróżuje teraz po Indiach. Może Go tam gdzie spotkacie.
    Marynia

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej-co to się porobiło? W poście Zakochałam się..../w Armenii/ zamiast zdjęć same znaki z wykrzyknikiem. O co tu biega? proszę o wskazówki. Marynia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widziałam nie mam pojęcia co się stało... konsultowałam to, ale nic konkretnego nie ustaliłam
      dorota

      Usuń
  6. Alu i pozostałe Drogie Skorpiony. Bardzo Wam zazdroszczę irańskich wojaży. W mieście Yazd jest dom siły, do które wstęp jest/był wyjątkowo tani - w razie gdybyście mieli ochotę powtorzyć widowisko. Aż serce mi się rwie do tego miejsca gdy czytam Wasze opisy. Trzymajcie się dzielnie na pustyni, bawcie się doskonale i wesołych świąt! Bruno

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne są Wasze relacje. Zachęcają do wybrania się w tamte rejony. Co z pewnością zrobię (jeszcze tylko nie wiem kiedy ;) Ściskam Was!!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudowne zdjęcia- ach;) Ściskam mocno- powodzenia kobietki;)
    Ech-Nowy Rok w Nepalu!!!;))
    Pozazdrościć;)Czekam na dalsze relacje! A.M.

    OdpowiedzUsuń
  9. Witajcie kochani!,superkowe zdjęcia i opowieści,pozdrowionka od Wszystkich,buziaczki i dużo sił do dalszego pedałowania.Bogusia

    OdpowiedzUsuń
  10. Szczęśliwego Nowego Roku w Katmandu! Pozdrawiamy dzielne Skorpiony!
    Wasi znajomi spod Irańskiej Ambasady w Turcji: Basia i Arek. Kibicujemy Wam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń