sobota, 1 września 2012

Nuk kuptoj - pierwsze kroki w Albanii


Jesteśmy w Albanii piąty dzień. Przez pierwsze 2 dni wydawało nam się, że jest to kraj mężczyzn i po tych myślach na drodze zatrzymał się jeep, z którego wysiadły 3 siostry zakonne. Jedna z nich z uśmiechem przywitała się po polsku (flaga ujmuje). Okazało się, że była na misjach w Polsce. Siostry Matki Teresy z Kalkuty zaprosiły nas do siebie - Puke. Udostępniły swoją "celę" i z rana zerwałyśmy się na mszę- żeby nie było, że prowadzimy tylko życie knajpowe;) Od sióstr bije radość i spokój. I znowu serdeczne przyjęcie.


Uduchawiamy się również w meczetach, choć pierwsze wejście do meczetu w Szkodrze było interesujące... Ledwo co zaparkowałyśmy nasze bicykle- w odleglości min. 100 m od świątyni, a imam wyraźnym gestem dał nam do zrozumienia, że mamy odjechać. Zdawałyśmy sobie sprawę, że w naszych strojach rowerowych możemy siać zgorszenie, więc po sekundzie przyodziane byłyśmy w długie spódnice i chusty. Imam zaakceptował. Początkowo wskazał wejście tylko dla kobiet, później jednak pozwolił iść dalej.





 Kiedy czytałyśmy o górach albańskich, niektórzy podkreślali w relacjach "niezwykłe podjazdy i zjazdy".  Wszystko to się zgadza. Północna część Albanii to przede wszystkim sprawdzian psychy. Podjazdy kilkunastokilometrowe i nagle zjazd i powtórka z rozrywki. Na usta cisną się słowa " Po ciul to wszystko", ale kręci się dalej. Widoki i przestrzeń rekompensują - niestety nie miałyśmy bardzo dobrej widoczności. 








Nawierzchnia drogi bardzo różna, z przewagą dziur. Metaforycznie mówiąc czasami droga jest jak karpatka, tarta, tort z lukrem a czasem jak kopiec kreta:). Na szczęście odcinek Szkoder - 9 km za Gjegani mało ruchliwy. Zmęczone po trudach podjazdów zapytałyśmy o drogę i na nasze nieszczęście miejscowi wskazali nam tę niewłaściwą. Ostry zjazd po kamolach, odciski na dłoniach i tańczący żołądek;) Pokazała się autostrada i brak alternatywy dla niej. Perspektywa wypychania rowerów przerażała nas, ale... po chwili podjechał wybawca, proponując podwiezienie. Bez wahania zapakowałyśmy się na pakę i z "rozwianymi włosami" przejechałyśmy ok. 45 km:) Mamy zatem pierwszego stopa za sobą. Nie obyło się bez kontroli policji. Nie wiadomo kto bardziej był zdziwiony - policjant na przywitanie zapytał z uśmiechem: "How are you?" :) Mówiąc krótko, zagadałyśmy policjanta i skończyło się dobrze:)
 



Zgaduj-zgadula
Miejsce, które nas wczoraj zawiodło, a jest opisywane w naszym przewodniku bardzo barwnie to... 
Dla Albańczyków to ważne historycznie miasto ze względu na postać Skanderberga. Podpowiedzią może być krawiec.
Pozdrawiamy serdecznie z Tirany! 

P.S. A.S. jest już po wizycie u berbera właśnie ww miejscu.
P.S. "Szlifujemy" nasz albański. Mirupafshim!








13 komentarzy:

  1. Hej Dziewczynki, dzisiaj mija miesiąc od waszego startu, już coraz dalej od nas...ja już mam jakieś "zboczenie", bo przy każdym wejściu do internetu w pierwszej kolejności wchodzę na waszego bloga i ileż radości gdy jakieś nowe posty sie pojawiają. A ten fryzjer to w Kruji był, co nie?
    I przy okazji wiedzę z geografii poszerzam i z języków:) Buziaczki.patyk

    OdpowiedzUsuń
  2. Miasto,które Was zawiodło to pewno KRUJA ???/tam urodził się Skanderberg/.
    M+F

    OdpowiedzUsuń
  3. No nie /powiedziałby Maciuś/ Wy nawet z "córkami" Matki Teresy macie konszachty. Dziewczyny związujcie te Wasze loki,bo wiatr je na dobre potarga. Widzę że sobie dobrze radzicie,bo i policjanta zagadałyście. Oby Wam dalej tak dobrze szło. Duża bużka !!! Marynia

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze Was widzieć i czytać ;-) Mam nadziej ze u sióstr byłyście grzeczne ;-) Czy my przemieszczacie się planowo? Bo ja mam wrażenie że dwa razy szybciej ;-) Mocno ściskam Dorota

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam Was nasze bohaterki!,brakuje mi słów zeby wyrazić podziw dla tego co robicie,cała nasza rodzina wam kibicuje i trzymamy za Was kciuki,jesteście niesamowite,można rzec nieziemskie ,codziennie rano i wieczorem otwieram Waszą stronke z nadzieją ,że cos napisałyście,jak dzwonię do rodziców to mnie też pytają ,a nie wiesz co tam u dziewczyn,modlimy sie za was ,dziekujemy również za piękne widoki i opisy ,bo chociaż mamy namiastkę tego co Wy możecie oglądać i przeżywać,KOCHAMY WAS ,powodzenia,buziaki ,ciocia Bogusia z całłłłłłłą ferajną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję całej Ferajnie! Miło nam:) Ściskam ciepło! Ania

      Usuń
  6. Ja tu na chwilę wyjechałam a Wy już prawie u celu ;););) Pędzicie z prędkością światła. Dziękuję za przywołanie wspomnień z Albanii i zmotywowanie do uporządkowania albumu ze zdjęciami. Jedyne czego Wam nie zazdroszczę to jazdy przez góry. Przeżyłam to w autobusie, w którym kierowca rozdawał woreczki przy wejściu. I nie służyły one bynajmniej za śmietniki wbrew moim podejrzeniom.... Trzymajcie się mocno kierownicy ;) i czekam na kolejne wpisy!!!!MM

    OdpowiedzUsuń
  7. Cześć Skorpiony. Spotkałyśmy się w Kruji prawie pod pomnikiem Skanderberga,( ja z wycieczką z Czarnogóry ) jestem pod ogromnym wrażeniem Waszej odwagi, siły i wytrwałości. Będę śledzić Waszą podróż i i koniecznie chciałabym przeczytać w Wasze wrażenia z Nepalu i Tybetu (trzymam kciuki). Pozdrawiam gorąco Gabrysia z Zawidowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy bardzo za słowa otuchy:)serdecznie pozdrawiamy! Skorpionice

      Usuń
  8. Kolejny raz oglądam i czytam Wasze wspomnienia z Albanii. Ależ to piękny kraj!
    Zdjęcia takie cudne,że nie chce się od nich oderwać wzroku.Czekamy na następną odsłonę. Buziolki. Marynia

    OdpowiedzUsuń
  9. ;) przepiękne zdjęcia;)) Pozdrawiam serdecznie;))A.M.

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja właśnie czytam książkę o Nepalu i zachwycam się Waszym pomysłem na podróż. Zaglądam tu często i czekam na każdy wpis. Przesyłam uściski i zapraszam do Bytomia po powrocie:)
    Bruno

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście po powrocie, trzeba się w końcu spotkać. Chyba, że nas odwiedzicie w drodze?:) Jakbyś miał coś fajnego do "poczytania" w pdf lub audiobook to poprosimy - coś o naszych aktualnych lub przyszłych rejonach. Ściskam Was mocno

      Usuń